sobota, 29 listopada 2014

Bo zdrowie zaczyna się w jelitach cz.2

Jak już napisałam w poprzednim poscie prebiotyki odgrywają bardzo ważną rolę w naszym organizmie. Dzięki nim korzystna mikroflora naszych jelit może się rozwijać i namnażać. 

Prebiotyki są to substancje wprowadzane do organizmu, które pozwalają na rozwój i namnażanie korzystnej mikroflory jelitowej. Prebiotyki mogą być naturalne np. inulina, błonnik pokarmowy lub funkcjonalne dodatki do żywności. 

A więc przechodząc do rzeczy :) 

Prebiotyki dzielą sie na:
  • polisacharydy 
  • oligosacharydy
  • fruktooligosacharydy
  • mannooligosacharydy 
Polisacharydy są to cukry złożone. Składają się z wielu cząsteczek cukrów prostych. Do tej grupy zaliczamy skrobię, glikogen, celulozę, błonnik pokarmowy, inulinę oraz dekstryny. 
Wszystkie te substancje możemy znaleźć w produktach zbożowych z pełnego przemiału, warzywach, cykori. 

Oligosacharydy to także cukry złożone ale o małej masie cząsteczkowej. Zaliczamy do nich sacharozę, laktozę, maltozę, celobiozę. Znajdziemy je w produktach takich jak np. słód jęczmienny, produkty mleczne, cukier i produkty przerobu buraków cukrowych . 

Fruktooligosacharydy (inaczej fruktany) są pochodnymi fruktozy. Możemy je znaleźć w bulwach i korzeniach roślin. 

Mannooligosacharydy wspomagają funkcje obronne jelit oraz zapobiegają rozwojowi bakterii patogennych. Znajdziemy je w produktach zawierających drożdże. 

Prebiotyki są bardzo ważne dla naszego organizmu dlatego warto zadbać, aby nasza dieta w nie obfitowała. Naprawdę warto :) 

Bo zdrowie zaczyna się w jelitach cz.1

Nasze jelita są jedną z niezwykle ważnych "części" naszego ciała. To właśnie w nich odbywa się trawienie wszystkich pokarmów, to dzięki jelitom każda komórka naszego ciała może zostać odżywiona. Jednak, aby  funkcjonowały właściwie musimy o nie dbać. Jak to zrobić? Zmienić swoją dietę i zadbać o to, aby obfitowała w prebiotyki.

Prebiotyki?! A co to w ogóle jest?!

Na każdy z nas o nich słyszał. Ale pewnie nie wszyscy do końca wiedzą czym są prebiotyki. A więc prebiotyki to substancje wprowadzane do organizmu, które sprzyjają rozwojowi korzystnej mikroflory w jelitach.

O rodzajach prebiotyków i ich źródłach napiszę w kolejnym artykule :)

Dzisiaj chcę Wam przedstawić jeden z nich. Bohaterka dzisiejszego wpisu będzie inulina, którą znajdziemy np. w cykorii.

Naturalny prebiotyk
Inulina należy do grupy naturalnych polisacharydów. Jest materiałem zapasowym magazynowanym w kłączach, bulwach i częściach podziemnych niektórych roślin. Jest mało słodka, a jej kaloryczność to 1,5 kcal/g. Specyficzna budowa inuliny powoduje, że nie jest ona szybko trawiona w jelitach.
Druga twarz
Inulina ma także zastosowanie w przemyśle spożywczym jako zamiennik tłuszczu i cukru. Wynika to z jej doskonałych właściwości strukturotwórczych, żelujących. Po obróbce inulina przyjmuje postać białego proszku.
W trosce o jelita
Inulina przyczynia się do zwiększania zawartości bifidobakterii (bakterie pożyteczne) w jelitach człowieka. Jest odporna na działanie enzymów trawiennych obecnych w żołądku. Inulina jest trawiona i wchłaniana dopiero w jelicie cienkim, gdzie stanowi doskonałą pożywkę dla korzystnej mikroflory.
Badania prowadzone nad właściwościami inuliny, wykazały, że regularne spożywanie inuliny powodowało zwiększenie masy ściany jelita cienkiego. W jelicie grubym inulina działa korzystnie na aktywność enzymatyczną mikroflory. Jej korzystne działanie polega na obniżaniu aktywności enzymu betaglukuronidazy. Podwyższona aktywność tego enzymu należy do głównych przyczyn powstawania nowotworów hormonozależnych, np. nowotwór prostty czy gruczołu piersiowego. Dodatkowo inulina spożywana w towarzystwie pektyn, przyczynia się do regulacji wypróżnień.
Pomoc w chorobie
Inulina w czystej postaci, ze względu na jej niską wartość kaloryczną oraz działanie hipoglikemiczne (obniżające poziom cukru) jest stosowana w żywieniu osób chorych na cukrzycę.
Inulina ma także działanie obniżające wysokie stężenie frakcji LDL oraz triglicerydów.
Lepiej przyswojone
Ten niepozorny polisacharyd poprawia także wchłanialność różnych składników mineralnych z pożywienia.

Trochę długi ten wpis wyszedł, ale mam nadzieję, ze informacje w nim zawarte przydadzą sie Wam i pomożecie Waszym jelitom działać lepiej. Zacznijcie karmić je np. inuliną ;)

czwartek, 13 listopada 2014

Legenda głosi, że...

Szukanie pracy to loteria, w której masz szczęście albo go nie masz. Wiedzą to na pewno wszyscy pracy szukający. Mówią: "Żeby wygrać trzeba grać". Więc grasz. Tworzysz łądne CV, nie ograniczasz się do już tylko do formatu doc. Stosujesz Power Point, pdf. i inne sztuczki. Listy motywacyjne tworzysz "pod każde ogłoszenie oddzielnie" jak głosi stos poradników z serii "Kreatywne poszukiwanie pracy". Kompletujesz swoje dokumenty aplikacyjne, pakujesz je w elegancką teczkę, No i rozpoczynasz maraton po wymarzonych firmach. Wymarzonych na początek. Potem wybierasz te firmy, w których wiesz, że sobie poradzisz. Czekasz tydzień i dzwonisz do tych firm. Jaka jest odpowiedź? "Jak będziemy zainteresowani to zadzwonimy". Dziękuję do widzenia. Wykonujesz jeszcze kilka telefonów z takim samym skutkiem i.........Tracisz chęć na wszystko. Co dwa, trzy dni fundujesz sobie takie masochistyczne rozkosze i co raz mniej zaczyna Ci przeszkadzać bałagan w domu. Gdy upływa rok nie masz ochoty wychodzić z łóżka, z domu i ogólnie nic Ci się nie chce...Ja tak mam. Jednak gdy nachodzi mnie taki nastrój szybko zabieram się za prace domowe. Sprzątam, odkurzam, robię porządek w szafie. Wynajduję sobie rzeczy do zrobienia, by nie zwariować z tej bezczynności.
Nie wiem kiedy uda mi się coś znaleźć... Naprawdę nie wiem...Ale mam nadzieję, że w przyszłym roku to już będę miała jakieś dobrze płatne stanowisko, bo naprawdę mam już dosyć wszystkich umów śmieciowych.
Mimo szarości za oknem życzę Wam i sobie dużo uśmiechu i dobrych myśli.







P.S. Macie/mieliście podobne odczucia przy poszukiwaniu pracy? Podzielcie się nimi.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Moc'ne Batoniki

Zrobiłam sobie herbatkę i przypomniało mi się weekendowe pieczenie ciasteczek. Podzielę się z Wami przepisem na Batoniki Mocy:

Składniki:

  • szklanka płatków owsianych/ ryżowych lub mix 
  • ulubiony owoc (jabłko, banan, ananas,gruszka)
  • miód/syrop klonowy
  • odrobina przypraw korzennych
  • pół szklanki zalanego wrzątkiem siemienia lnianego/pół szklanki masła orzechowego
  • łyżka kakao
  • bakalie (orzechy, wiórki kokosowe,rodzynki, suszone morele, śliwki-generalnie według uznania :)
Wykonanie:
Wszystko wrzucić do blendera i zblendować. Jeżeli chcecie mieć chrupiące kawałeczki to nie blendujcie części bakalii tylko wrzućcie je na koniec do masy. Całość wyłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Piec ok. 30 min. w temp. 180 st. C. 

Smacznego :)

Ruszam do przodu!

Trochę mnie tu nie było...Ale już wróciłam i mam nadzieję, że tym razem uda mi się dotrzymać postanowienia. Od jakiegoś czasu jestem strasznie "rozpapciana". Dużo mówię, mało robię. Wpadam na milion pomysłów lecz nie realizuję żadnego. Chciałabym coś fajnego robić i jednocześnie nie chce mi się wyjść z domu. Tak mi się jakoś wszystko poprzewracało w tej głowie...
Wczoraj usłyszałam potwierdzenie dla mojego stanu. Usłyszałam, że jak coś chcę zrobić to powinnam to zrobić a nie tylko o tym mówić. Powinnam robić to od razu i nie czekać na inny moment. Usłyszałam to nie jako zarzut, ale dobra rada. 
Rzeczywiście przez to moje gadanie, nie robię nic konkretnego. Tylko mówię, że coś zrobię i ... nie robię tego. Dlaczego? Sama nie wiem...
Jednak po przemyśleniu sobie tego mojego wewnętrznego rozpadu, doszłam do wniosku, że taki stan rzeczy utrzymuje się u mnie już od roku. Skończyłam studia i ... mocno walnęłam w mur polskiej rzeczywistości. Od razu napisze, żeby sobie nikt nie myślał "O! Następna! Skończyła studia i chce być Panią Prezes! No i zarabiać ze 4 tysie na miesiąc", że w trakcie studiów również pracowałam. Trzy lata pracowałam w zawodzie i zdobyłam doświadczenie. Po zakończeniu studiów, gdy minęło pół roku bezowocnych poszukiwań, postanowiłam pracować w barze typu "kebab i spółka". Jednak ze względu na bardzo słabe warunki w tej pracy po trzech miesiącach zrezygnowałam. Od tamtej pory dalej nic. Załamuje mnie to strasznie i czasem to nie chce mi się z łóżka wstawać, bo niby po co?
Mimo to w głowie spaceruje sobie myśl "nie poddawaj się! Przecież dasz radę! Weź się w garść i idź po swoje!!!". Słysząc ten głos podnoszę się z łóżka, ubieram się itd. A w końcu zasiadam przed komputerem i zaczynam przeglądać oferty pracy. Wysyłam CV (w wielu wersjach, pisanych "pod dane ogłoszenie", tworzę prezentacje swojej osoby w Power Point'cie). Czekam tydzień, dzwonię do tych firm i jaką odpowiedź słyszę? Tą co zawsze...Nie prowadzimy rekrutacji. Tak, mamy pani CV w bazie. Jak będziemy potrzebować zadzwonimy.". Koniec. Moja motywację do wszystkiego w tym momencie trafia szlag!!! Mam już tylko ochotę zakopać się gdzieś w szałasie w lesie i tyle. Mam już tego dość!
Co to jest za kraj, żeby pracy (z płacą, z której można się utrzymać) nie można było znaleźć?!
Irytuje mnie to strasznie i nie mam już pomysłu na siebie...

Idę coś ugotować może przyjdą mi do głowy jakieś "życiowe" pomysły ;)
N.