poniedziałek, 3 listopada 2014

Ruszam do przodu!

Trochę mnie tu nie było...Ale już wróciłam i mam nadzieję, że tym razem uda mi się dotrzymać postanowienia. Od jakiegoś czasu jestem strasznie "rozpapciana". Dużo mówię, mało robię. Wpadam na milion pomysłów lecz nie realizuję żadnego. Chciałabym coś fajnego robić i jednocześnie nie chce mi się wyjść z domu. Tak mi się jakoś wszystko poprzewracało w tej głowie...
Wczoraj usłyszałam potwierdzenie dla mojego stanu. Usłyszałam, że jak coś chcę zrobić to powinnam to zrobić a nie tylko o tym mówić. Powinnam robić to od razu i nie czekać na inny moment. Usłyszałam to nie jako zarzut, ale dobra rada. 
Rzeczywiście przez to moje gadanie, nie robię nic konkretnego. Tylko mówię, że coś zrobię i ... nie robię tego. Dlaczego? Sama nie wiem...
Jednak po przemyśleniu sobie tego mojego wewnętrznego rozpadu, doszłam do wniosku, że taki stan rzeczy utrzymuje się u mnie już od roku. Skończyłam studia i ... mocno walnęłam w mur polskiej rzeczywistości. Od razu napisze, żeby sobie nikt nie myślał "O! Następna! Skończyła studia i chce być Panią Prezes! No i zarabiać ze 4 tysie na miesiąc", że w trakcie studiów również pracowałam. Trzy lata pracowałam w zawodzie i zdobyłam doświadczenie. Po zakończeniu studiów, gdy minęło pół roku bezowocnych poszukiwań, postanowiłam pracować w barze typu "kebab i spółka". Jednak ze względu na bardzo słabe warunki w tej pracy po trzech miesiącach zrezygnowałam. Od tamtej pory dalej nic. Załamuje mnie to strasznie i czasem to nie chce mi się z łóżka wstawać, bo niby po co?
Mimo to w głowie spaceruje sobie myśl "nie poddawaj się! Przecież dasz radę! Weź się w garść i idź po swoje!!!". Słysząc ten głos podnoszę się z łóżka, ubieram się itd. A w końcu zasiadam przed komputerem i zaczynam przeglądać oferty pracy. Wysyłam CV (w wielu wersjach, pisanych "pod dane ogłoszenie", tworzę prezentacje swojej osoby w Power Point'cie). Czekam tydzień, dzwonię do tych firm i jaką odpowiedź słyszę? Tą co zawsze...Nie prowadzimy rekrutacji. Tak, mamy pani CV w bazie. Jak będziemy potrzebować zadzwonimy.". Koniec. Moja motywację do wszystkiego w tym momencie trafia szlag!!! Mam już tylko ochotę zakopać się gdzieś w szałasie w lesie i tyle. Mam już tego dość!
Co to jest za kraj, żeby pracy (z płacą, z której można się utrzymać) nie można było znaleźć?!
Irytuje mnie to strasznie i nie mam już pomysłu na siebie...

Idę coś ugotować może przyjdą mi do głowy jakieś "życiowe" pomysły ;)
N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz